2018
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień



06.09.2012 :: 00:29 | Link | Komentuj (2)
Pół na pół
połowa połowy połową połowiła.
Mnożenie, dzielenie, porachunki, zrzędzenie.
Nie dziś.


08.09.2012 :: 08:44 | Link | Komentuj (1)
Patrzymy, kaszlemy, umieramy.



13.09.2012 :: 11:25 | Link | Komentuj (0)


Kiedy śpisz zawsze myślę, że już nie żyjesz.
Twój oddech tak rzadko dolatuje do mych uszu.
Zastanawiam się czasem czy to dlatego, że naprawdę tak cicho śpisz,
czy dlatego, że jesteś wtedy tak daleko ode mnie...


21.09.2012 :: 23:19 | Link | Komentuj (0)

Każdy pryszcz, blizna, pieg zmienia Twoją twarz. Pamiętam, że kiedyś prawie miałaś alabastrowa cerę. Lubiłem to. Teraz z tego prawie prawie nic nie zostało. Każdego dnia budzisz się z podskórną warstwą białej nienawiści do świata. Próbowałaś chować twarz. Ale ja wiem, że to nie zniknie. Znikasz tylko Ty. Zarastasz, obrastasz, zamazujesz. Nas sobą. Bliznami spazmów i rzucaniem sztućcami. Wybaczałem Ci naiwnie. Wszyscy przecież szepczą o tych jebanych ostatnich chwilach. A to rozrywa twoją twarz. Wypływają wyrzuty sumienia. Nigdy ich nie miałem. Ale to podobno to. Usiadłaś do mnie plecami. Ten widok zabolał. Zastanawiałem się jak to jest, kiedy one Cie zjadają. Tak na żywca. Bez zbędnych formalności. Nakładałem punktowo tę śmierdzącą, szarą, lepką maź. Powiało wtedy trupim chłodem. Wzdrygnęłaś. To dziwne, pomyślałem o naszym pierwszym razie. I napadzie śmiechy, którego dostałaś chwile po ponownej stracie dziewictwa. Zabawne. Nigdy nie sądziłem, że kiedyś mnie też to rozśmieszy. A jednak.



Dodatki na bloga