2018
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień



09.08.2010 :: 00:34 | Link | Komentuj (1)


wszystkie domuskane,
dorobione i dopchane
i ten defekt-grube nogi
pewnie za dużo zupy.






09.08.2010 :: 23:36 | Link | Komentuj (5)


On zawsze patrzy
nie widzisz
zawsze wie
Ty raczej nie


28.08.2010 :: 00:07 | Link | Komentuj (18)

Dziś wydało mi się, że to wszystko zaledwie śpiączka.
Niewymowny omam rzeczywistości pozawerbalnej.
Skradałam się na paluszkach po korytarzach tego snu, by nie obudzić najważniejszego z mieszkańców. Potrącając aksamit firanki prześlizgnęłam się na werandę. Była 4:40, a słońce zdawało się leniwie ociągać z powrotem do pracy. Zerwałam winogrona. Miały cierpki smak-tak bardzo bałam się, że ten smak przerwie sen. Całe szczęście Ty dopiero przewróciłeś się na drugi bok. Z sercem na ramieniu poruszałam się najdelikatniej jak tylko się da po skrzypiącej podłodze kamienicy naszego snu. I wtedy zapadła się.
Spadałam coraz niżej i niżej, szybciej i szybciej...

Wyjąca karetka i ciepła maź na moim brzuchu.
No tak przecież Ty tylko dźgnąłeś mnie nożem.





Zdjęcie (mój) Paweł Swiernalis.


Dodatki na bloga