2018
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień



03.10.2012 :: 14:26 | Link | Komentuj (0)


Porozbijane, pozamiatane. Zapętlony kalejdoskop hipnotycznych marzeń. Stukot obcasów, na mokrej posadzce. Za dużo chemii w obiegu. Skaczesz w dół, machasz z góry. I tak już nie uciekniesz.

"Hug me till you drug me honey..."


09.10.2012 :: 21:24 | Link | Komentuj (2)

Chciałam kiedyś dać się zjeść, jak deserek z wisienką na czubku. Ale on liczył wciąż te pieprzone kalorie. W końcu wszystko wychudło, wybladło, wygniło. Zjadają tylko rubaszne koszmary.




15.10.2012 :: 22:34 | Link | Komentuj (1)

Pranie. Granie. Owijanie. Na zegarku za dwie piąta. Obcasy na posadzce, zaciśnięte palce.


25.10.2012 :: 01:08 | Link | Komentuj (2)

Nie ma słów, nie ma szeptów, nie ma zwierzeń. Są tylko klatki, kalejdoskopy, bezdotyki i zaczasy. To takie przerażające, ze zamiast czuć słyszę Twój dotyk, zamiast pocałunków, tylko szmery. Może to ten mięsień zwany sercowym? Tańczymy, ale nie dolatują do mych uszu najdrobniejsze dźwięki. Próżnia. Jest tylko struktura Twojej skóry. Od jakiegoś czasu też nie mogę Cię zobaczyć. Kiedy próbuje na Ciebie patrzeć wszystko jest takie czerwone. Gdy wywołuję Cie na kliszy wspomnień, jesteś tylko tym słodkawym smakiem. Z oczu kapały mi obrazy. Porażka. Upadek. Śmiech. Nikt nawet nie pozbierał ich. Tak zwana bezcenna kolekcja. Bez cen, które ktokolwiek chciałby zapłacić. Próbowałam zanurzyć się w przerywaczu.Skończyć już. A to wszystko wywołuje się dalej, i dalej, ciemnieje, znika, zaświetla. Otworzyłeś drzwi?


Dodatki na bloga